czwartek, 1 maja 2014

Harry

Kocham go, jego delikatne loki opadające na jego piękne zielone oczy. Uwielbiam gdy się denerwuje,  zawsze wtedy marszczy materiał koszulki. To wszystko jest tak blisko mnie, ale jednocześnie jest dla mnie tak bardzo odległe.  Przyjaźń.  Tylko to, nic więcej.  Sam tak mówi,  zawsze gdy dojdzie między nami do sytuacji która nie powinna się wydarzyć między przyjaciółmi.  Przyjaźń to dostaję od niego już kilka lat. Kiedyś? Kiedyś,  to mi wystarczaało. Teraz? Teraz tak bardzo mi go brakuje. Nie mogę dłużej go okłamywać, musze odejść.  Jeśli powiem mu prawdę znienawidzi mnie i zostawi tak jak wszyscy. Mieszkanie z nim i jego przyjaciółmi jest.. hmm niewłaściwe? Tak można to tak nazwać. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy już kilka dni temu ale ciągle nie mogę wyrwać się z tego miejsca. NIE ja MUSZĘ odejść,  nie ma nic między nami więc raczej długo tęsknić nie będzie.  Tak jak w każdej książce dramatycznej, kobieta opuszczając mężczyznę zostawia mu list, ja oczywiście postąpiłam tak samo.
Harry, nie będę mówić jak bardzo Cię kocham.
Taak, nie masz przewidzeń. Kocham Cię.
Już nigdy cię nie zobaczę. Będę tęsknić
Ty, pewnie nie.
Tak, przysiegalismy sobie, ze się w sobie nie zakochamy.
Ja, jak to Ja, nie dotrzymałam słowa, za co przepraszam.
Jak już powiedziałam,  nigdy się nie zobaczymy.
Powodzenia z Trish.
Twoja, (t.i)
Ps. Mam nadzieję że o mnie nie zapomnisz, zostawiam nasze wspólne zdjęcie na pamiątkę.  Żegnaj,  na zawsze.
Napisałam też list do chłopów,  żeby się o mnie nie martwili.
Wyszłam,  zabrałam swoje rzeczy. Ostatni raz spojrzałam na dom chłopów i wyszłam. Na zawsze. Moim nowym domem jest Polska, dziwne. To nie będzie mój nowy dom tylko ten stary,  ten prawdziwy.
-Perspektywa Harrego-
-Tydzien później-
Wróciłem do domu. Po tygodniowej wizycie w domu Trish wreszczie jestem u siebie.
H - Czesć chłopaki,  Cześć (T.I), sorki że nie było mnie w domu, byłem... umm zajęty
Lo-No Cześć Harry, nie ma (T.i)-Dziwne, pierwszy raz chłopak jest oschły i to dla mnie. Dla Hazzy? Coś musiało się stać.
H-A nie wiecie kiedy wróci?-Spytałem,  z nadzieją ze czegoś się dowiem.
Z-No sorrki stary, ale ona nie wróci w najblizszym czasie. Po prostu ona nie wróci NIGDY.- Chłopak dał wyraźny nacisk na ostatnie słowo,  o co mu chodzi z tym NIGDY, przecież ona nigdy mnie nie opuści. Nie była by do tego zdolna.
H-Hahahaha, nie zły żart,  dobra gdzie ona jest?- Spytałem już lekko zdenerwowany. 
Li - Boże,  czy ty nie rozumiesz ze ona sie wyprowadziła i jak sama stwierdziła NIGDY nie wróci,  tu-w tym miejscu pokazał na stół- jest list dla ciebie.- Bezzwłocznie otworzyłem kopertę i przeczytałem list.
Ona mnie kocha? A ja? Ja głupi zajmuje się Trish podczas gdy mam przepraszam miałem taką dziewczyne przy sobie. Idiota, debil, cham, ignorant... Mógłbym powiedziec jeszcze więcej synonimów wyrazu głupi ale nawet na to nie miałem siły. Opadłem bezwładnie na łóżko wybrałem numer do Triah, zerwałem z nią.  Potem wybrałem numer do (t.i) odebrała jej mama, na moje szczęście mówiła dość dobrze po angielsku. Dziwne było to że była jak na mój gust przygnębiona i troche a nawet baaardzo smutna. Chyba płakała lub robiła to niedawno.  Gdy juz się troche uspokoiła,   poprosiłem,  by dała mi (t.i) do telefonu. Niestety, z tym był problem.  Ona NIGDY nie podejdzie do telefonu. Wczoraj popełniła samobójstwo. Ja zrobię to jutro, przecież wtedy będziemy na zawsze razem, prawda?
--
Kurde.., nie umiem pisać.  Ale coś jest. Prosze o komentarze, i dziekuje za przeczytanie :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz