czwartek, 3 kwietnia 2014

Louis 1

       Powoli zwleklam sie z łóżka, nie chcialo mi sie wstawac, ale jak to mówią mus to mus, potoczylam sie powoli do szafy. Ojacie, znów nie mam w co sie ubrac. Ale co tam, niewazne jak bym nie wyglądała, zawsze znalezli by powód do smiechu, a z kogo? Oczywiscie że ze mnie. Ale czemu tu sie dziwic, zawsze tak bylo i zawsze tak bedzie, juz do tego przywyklam.  Gdy juz porozmyslalam ubralam sie w fioletowe legginsy galaxy, czarną bluzke z jakims tam napisem i bluze. Nie jedzac sniadania wyszlam z domu,  zresztą zawsze tak robie.
       Gdy stalam pod szkolą uslyszalam krzyki 'znajomych' z klasy, tak zwanej elity szkolnej. Zayna Malika jego dziewczyny Jesy-Jak ja nienawidze tej larwy-, Harrego Stylesa, Nialla Horana, Liama Payn. Louisa Tomlinsona i jego dziewczyny Camili,-Tak jak pewnie teraz myslicie tej larwy tez nienawidzę.- Nienawidze tej Camili ale nienawidze jej tak z calego wielkiego serca. Czemu? Bo kocham jej chlopaka, ona kiedys pdebrala mi chlopaka ale nie tego chlopaka innego chlopaka z ktorym teraz nie jest, wieem bardzo skomplikowana sytuacja ale mysle ze rozumiecie. Podeszlam do swojej szfki, gdy zakladal buty poczułam ból na lewej dłoni.  Dopiero po chwil zorientowałam sie co sie stalo. Tomlinson sie stal.
-Tomlinson ty idioto, co ty sobie wyobrażasz,  myslisz ze skoro jestes w zespole to wszystko ci wolno?-Widzialam zaskoczenie na jego twarzy, pierwszy raz mu sie postawilam.-Co sie tak gapisz? Idz do tej bandy debili i daj mi spokojnie zyc czemu sie mnie czepiasz?-Ooo teraz to umiera z zaskoczenia. Ta jego mina jest warta każdych pieniędzy. Nawet sie noe odezwal, zaskoczylam go. Przebralam buty i poszlam do pielęgniarki. Ten palec nie wyglądał dobrze i przyznam szczerze ze bolal cholernie, ale tego oczywiscie Tomlinsonowi nie powiem, nie zasluguje na prawde. Najgorsze jest to ze jego slowa bolą bardziej niz ból fizyczny.O czym ja pierdole? Przeciez mialam isc do tej cholernej pielęgniarki z ta cholerną reką.
*
Wróciłam do domu ze zlamanym palcem, suuper prawda? Jest jeden plus tego wszystkiego, nie musze spedzac reszty dnia w szkole. Fajnie, rodziców nie ma niestety, są w Polsce na pogrzebie jakiegoś tam wujla, a wspominalam ze jestem z Polski i mieszkam w Londynie? Nie, to teraz juz tak. Zadzwoniłam do mamy, poinformowalam ją ze jestem w domu ze zlamanym palcem. Oczywiście z udowanym zmartwieniem powiedziala ze niestyty wróci o 19.00 razem z ojcem, tak jak zwykle przezwyczalam sie do tego ale nie wazne juz. Godziny wolno mijały,  wybiła 17. Ktos uparcie dobijal sie do drzwi, okazalo sie ze to Camila debilka w przyszlosci Tomlinson. Nie mialam ochoty z nią gadac, ale zdecydowalam sie ją wpuścić,  nie wiem czemu to zrobilam.
-Idiotko odczep mi sie od Louisa on jest moj, nie rozumiesz ze on jest mi potrzebny, jak mam sie inacsej wybic?-Nie zrozumialam o co jej chodzi, czy ona chce  wybić się z nim w kosmos?
-Chcesz sie wybic z nim w kosmos? Jak tak to juz zadbam o to byscie sie rozbili :).
- Och nie rozumiesz, chce bys sie od niego odczepila. Bo ja zostane wielką gwiazdą, wszyscy będą mi zazdroscic i takie tam.-Nie moglam opanowac sie od smiechu. Ona? Wielka gwaiazda? Mialam ochote zabic ją moim zlamany palcem, to by byla radosc.
_*_*_*_*_*
Louis czesc 1 podoba sie? MI NIE, mam nadzieje ze ktos to przeczyta. Dowidzenia kochani.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz